Zabawa jakiej jeszcze nie znałam

Przed podjęciem decyzji o przeprowadzce na wieś bardzo się obawiałam, że nie będę tu miała co robić w moim czasie wolnym. Nie będę miała zajęć z jogi, wspinaczki, kino, knajpy i imprezy. A okazało się, że jest tu tyle do odkrycia, że czasu nigdy nie starczy!
Zatem dziś niedziela…trzeba wyjść i coś robić! Ale jakie mogę znaleźć zajęcia w pobliżu, gdy do miasta jest daleko?
Trzeba tylko wsiąść w samochód, mieć to szczęście, że jest napęd 4×4, śnieg sypie i już jest gwarantowany fun 😀

Za lasami, za górami i polnymi drogami, otóż tam głęboko w błocie można poszukać swoje szczęście – przynajmniej Subaru je tam szukał. Aż za bardzo nawet.
Swój Forester mam dopiero miesiąc, więc jeszcze nie znam do końca jego możliwości i też granicy. Z racji tego wzięłam go na badanie terenowe 🙂 I wynik był zachwycający! Na początku była jeszcze droga asfaltowa, choć ślizga po śniegu. Nie czułam żadnej różnicy. Potem teren robił się coraz trudniejszy. Jechaliśmy drogami polnymi.
Robi się ciekawie!
W zasadzie widziałam te przerażająco głębokie koleiny po traktorowych kołach, ale kusiło mocno, aby Subaru doprowadzić do swojej granicy. Więc jedziemy dalej przed siebie. Troszkę się bujam jak statek na oceanie. I nagle koniec. Zawiesił się. Nie mogę się poruszać ani do przodu, ani do tyłu . Myślę, że już koniec zabawy, a tu się dopiero zaczyna!
Koła się kręcą, samochód się dymi, błoto fruwa jak fontanna – i nic! Koła są uwięzione w tych głębokich koleinach i nie ma szans, aby się wydostać.
Ale alternatywa do wydostania się o własnych siłach byłby powrót piechotą i przyjechanie ciągnikiem. Nie za pudrowo-różowa alternatywa…Więc trzeba myśleć.
Dzięki Bogu że ze mną był okaz płci męskiej, który oczywiście wziął sprawę w swoje ręce i ratował ze sytuacji. Jak Subaru się uparł, że tam w błocie szczęście leży, to trzeba niestety mu pokazać, że czasem jest w błędzie i go wprowadzać na właściwe tory.
Więc idziemy szukać w chaszczach grubsze gałązki i drzewa, połamaliśmy je i podłożyliśmy pod kołami. Byłam troszkę sceptyczna,czy takie gałązki ratują samochód, ale okazało się, że mogłam mieć więcej optymizmu i wiary!
Zatem znajomy siadł do samochodu i pokazując swoje umiejętności, elegancko się wydostał ze szczeliny. Potem go jeszcze czekało cofnięcie przez błoto i nawrotka horroru między koleiną a stromą górkę. Ale co uparty umysł potrafi! Wyprowadzał Subaru z niewiarygodnej sytuacji i nie trzeba było iść piechotą po ciągnik! 🙂

Może swój czas wolny w Krakowie spędzałam w bardziej bezpiecznych i ciepłych warunkach i w bardziej kulturalny sposób, ale to za nic bym nie zmieniła swoje życie tu na wsi z możliwością bawienia się jak dziecko w błocie! 😀

Please follow:
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram
Twitter
Google+
http://heartandsoil.pl/zabawa-jakiej-jeszcze-nie-znalam/
RSS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *