Nie tak łatwo zadbać o to ciepło

Muszę przyznać, że jak kiedy ktoś zaczął temat o pogodzie, to już przestałam słuchać, bo to temat na mały small talk, a nie głęboką konwersacje.

A teraz? Mam obsesje na ten temat i w każdym pomieszczeniu i na zewnątrz wiszą termometry i co chwilę patrzę i obserwuję, w jakich warunkach temperatura spada i wzrasta. I najbardziej mnie to ostatnie ekscytuje. Każdy stopień.
Ponieważ pragnę ciepła! I kto mi je daje? Sama muszę o to zadbać za pomocą tego oto pieca:

Jeszcze go nie rozgryzłam, nie wiem dokładnie jak on działa. Ile drzewa, jakiego drzewa, co z tym węglem. Czasem dymi, czasem tylko tli, czasem wybucha gorącem. Do umiarkowanego promieniowania ciepła jeszcze nie doszłam. Może też dlatego, że się w kominie i w piecu sadza gromadziła, więc kominiarz ma jeszcze zaglądnąć. Dziś spróbowałam się z tym Panem umówić…

„Gdzie Pani mieszka?”
„W Łużnej, numer domu to xx”
„Nie wiem, nie wiem. A gdzie to jest?”
„Jak na Biesną się jedzie.”
„Nie wiem. Kto tam koło Pani mieszka?”
„To jest taki duży, murowany dom z ogrodzeniem. Na Wesołowie.”
„Nie wiem. No ale kto tam koło Pani mieszka?”
„Pani Wanda, Pan Wiesiek.”
„Ah tak tak. Taka starsza Pani w tym domu mieszkała, tak?”
„Tak, moja babcia.”

No i po co komu numery domu jak wystarczą nam najwyraźniej imiona do orientacji w przestrzeni? 🙂

Więc mam nadzieję, że ten kominiarz rzeczywiście trafi do mnie, wyczyści komin i piec ze sadzy, mi może troszkę wytłumaczy jak dobrze palić pod kuchnią i oby potem bardziej grzało!

Bo 3 stopnie na zewnątrz, umiarkowany wiatr, deszczyk.
Rano było w kuchni 19 stopni, w sypialni 16.
Po 3 godzinach paleniu sytuacja zmieniona.
W kuchni jest 24 stopni. W sypialni 17.

 

Please follow:
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram
Twitter
Google+
http://heartandsoil.pl/nie-tak-latwo-zadbac-o-to-cieplo/
RSS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *