Jaskier – Ranunculus asiaticus

Tak jak roślinki, to i ja się powolutku budzę do życia po tej zimy. Ku zdziwieniu mojej rodziny przeżyłam i nie uciekałam z powrotem do Krakowa. Wieczory były długie, palenie pod kuchnią czasem żmudne, warunki na drogach nieprzyjazne. Ale idąc rano w rześkie powietrze do szopy po drzewo, zauważając ślady po kunie, kocie i myszce w świeżym śniegu i ciesząc się, jak pięknie śnieg błyszczy w słońcu, to wiem, że decyzja o przeprowadzce była dobra.

A teraz idzie wiosna i prawie nie wytrzymam z ekscytacji jaka ona będzie na Wesołowie, więc już zaczęłam w domu siać kwiatki.

Z jednego gatunku się najbardziej w tym roku cieszę: Ranunculus asiaticus.
Choć ładnie w rabatach wyglądają swoim lśniącym kolorem, to jeszcze bardziej mi się podobają w bukiecie albo pojedynczo w wazonie.

Jaskier to kwiat, który pochodzi z orientu, zatem możemy go wtedy do gruntu wsadzić, jak już nie ma zagrożenia mrozu. Z tego też powodu trzeba je jesienią, gdy kwiat już przekwitł, bulwy wykopać, oczyścić i w chłodnym i suchym pomieszczeniu przezimować.
Ponieważ nocą mamy jeszcze mrozy a cierpliwości mi brakuje w potęgę, to zdecydowałam, że je najpierw w doniczkach sadzę, a potem przeniosę do ogrodu.

Bulwy zamówiłam w sklepie internetowym, ponieważ nigdzie w sklepach stacjonarnych w mojej okolicy nie mogłam je znaleźć. Wyglądają one troszkę jak pazurki koguta, dlatego nazwa niemiecka jest ‘Hahnenfuß’ – kogutowa stopa.

Więc moje stópki kogutowe wyjmowałam z worków i je najpierw przez noc namoczyłam w wodzie. W ten sposób łatwiej rosną. Jaskry lubią wilgotną ziemię i trzeba dbać o to, aby je regularnie podlewać, jak się pojawią pierwsze liście.

Po nocnej kąpieli bulwy już wyglądały całkiem inaczej – jak opuchnięte stópki kogutowe.

 

 

 

 

 

Nie wiem czy to jest dobry pomysł, ale już nie mam więcej doniczek i muszę te bulwy sadzić do jednej większej doniczki. Mam nadzieję, że im tak szybko nie będzie za ciasno i że dam radę je później podzielić i wsadzić do gruntu.

 

Doniczkę napełniam ziemią i robię dziurki na 3-4 cm głębokości. Namoczone bulwy wsadzę tak do ziemi, aby pazurki pokazywały w dół. Przykryję jeszcze 1 centymetrową warstwą ziemi, troszkę podlewam i gotowe!
Czytałam gdzieś, że kolejny raz dopiero podlewam, gdy już pierwsze liście się pojawiają, ale zobaczę, jaka ziemia będzie przez ten okres.

Doniczkę z jaskrami postawię  przy oknie w sypialni, którą jeszcze nie używam jako sypialnię bo temperatura tam nadal oscyluje między 15-18 stopni. Zrobiłam na razie z tego pomieszczenia szklarnię, w której oprócz jaskier znajdują się jeszcze pojemniki, do których sadziłam astry, groszek pachnący, ostróżkę, lwie paszcze, lewkonie. A na parapecie w dużym pokoju mam goździki, gipsówkę, physalis, i też groszek pachnący, który został wykoszony przez mojego królika. Dzięki Bogu groszek sobie radził takim atakiem i wypuścił kolejne liście i łodygi.

Teraz znowu pozostaje mi nic tylko cierpliwie czekać i obserwować, kiedy te jaskry wychodzą, a w międzyczasie poszukam kolejne pojemniki i nasiona, które mogłabym siać.

Please follow:
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram
Twitter
Google+
http://heartandsoil.pl/jaskier-ranunculus-asiaticus/
RSS

6 Replies to “Jaskier – Ranunculus asiaticus

  1. Bardzo motywująca do działania treść. Dzięki Bogu tutaj zajrzałem :). Wyciągnąłem korytka i gliniane donice. Wszakże jeszcze nie mam pojęcia co zasadzę ale pierwszy krok już jest.

    1. To już pierwszy krok Panie Romanie! 🙂
      Polecam też bratki wsadzić, ja to już wczoraj robiłam i od razu bardziej wiosennie się robi 🙂

      1. Dziękuję za polecenie 🙂
        Ostatecznie jednak padło na zbudowanie dwóch dużych skrzyń i hodowla warzywniaka 🙂
        Bliżej mi do jedzenia ale z przyjemnością będę obserwował jak będą rosły Pani kwietne plony 🙂

  2. Oj, chyba nieprędko w tym roku trafią do gruntu. U Was też ciągle taka zima?
    Ja już nie mogę doczekać się wiosny.
    Na marginesie, świetny blog, zaglądam tu z przyjemnością, przyciąga mnie autentyzm i charakterystyczny język.

    1. Dziękuję bardzo 🙂
      Zimę chyba już pożegnaliśmy w Beskidzie Niskim, przynajmniej mam taką nadzieję bo przy różnych krzakach i roślinkach już widzę pąki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *