Co by tu zrobić, aby nuda mnie nie dopadła?

Decyzja o przeprowadzce z Krakowa na wieś nie była łatwa. Długo się zastanawiałam, czy po 6 latach mieszkania w Krakowie potrafię się odnajdywać w wiejskiej rzeczywistości. Bez licznych knajp i różnorodnych ofert sportu na wyciągnięcie ręki. Szczerze, to się bardzo bałam, że się zanudzę na śmierć i co gorsze, że nikt mnie nie znajdzie, gdyby śmierć moja rzeczywiście nastąpiła.

Latem jest tu na wsi miło, można chodzić na długie spacery, opalać się, założyłam ogród, robiłam wszelakie syropy i przetwory z uzbieranych warzyw. Ale latem miałam być tylko na parę tygodnie, więc żadnych oczekiwań do tego miejsca nie miałam i w każdej chwili mogłam wrócić na swoje mieszkanie w Krakowie. Było wyjście awaryjne.
Teraz sytuacja wygląda troszkę inaczej. Nie mam już przystani w Krakowie, więc muszę się tu rozglądnąć za rozrywką.
W Krakowie łatwo o to, aby człowiek się dobrze bawił, zajął się czymś. Można chodzić od jednej knajpy do drugiej i do końca życia w miejskiej dżungli ciągle napotykać się na nowe spelunki i tym podobne. Co chwilę pokazują nowe filmy w kinach, nowe przedstawienia w teatrach, wychodzisz na ulicy i gdzieś ktoś coś zagra i Cię zabawi.

Na Wesołowie to sama musiałam się troszczyć o zabawę:

Mimo moich obaw jestem szczęśliwa z mojej decyzji, ponieważ stałam się mniej bierna, lecz aktywna w poszukiwaniu tej rozrywki, o której myślałam, że tego na wsi mieć nie będę. Że zastanę tu tylko święty spokój i może od czasu do czasu jakiś duch pradziadków zaglądnie do mnie.
Jak teraz wyjdę z domu, to widzę łąkę i las i słup elektryczny. W Krakowie przed sobą miałam słup z tysiącami kolorowymi reklamami, które proponowały tysiące rozrywki. Dzięki Bogu nie jestem już bombardowana tym, lecz świadomie szukam zajęcia dla mnie – nie tylko ogrzewanie domu 😉

Na pewno wymaga to więcej wysiłku ode mnie, bo trzeba dokładniej szukać, ale tak jak się dziecko zostawia samego w pokoju pozbawionego wszelkich tabletów, komórek i telewizorów, to i u dorosłych nagle włącza się nasza kreatywność i fantazja.  I moim zdaniem stanie się coś pięknego, gdy nagle jesteśmy  pozbawieni wszelkich zabawek, które nas na co dzień otaczają i które mnie otaczali w Krakowie. Szuka się, eksploruje się, kreuje się.

Więc jak wygląda moja rozrywka w wiejskiej otoczce?

Czasem jest to zwyczajna jazda offroad’owa, przy której największą zabawą jest późniejsze zbieranie gałązek i podłożenie je pod kołami, aby Subaru mógł się wygrzebać z głęboko kopanych dziur.

 

Czasem wypad do kina w pobliskim mieście. Jest tu tylko jedno kino, które już przez parę tygodni pokazuje jedynie gwiezdne wojny, ale uzbroję się w cierpliwość i czekam aż się pojawia coś dla mnie bardziej ciekawego.

Do tego czasu korzystam sobie w wolnej chwili z basenu i lodowiska, które mi pozwalają na troszkę inną aktywność fizyczną niż rąbanie drzewa.

Jest jeszcze oczywiście jazda konna, którą uprawiałam przez długi czas żyjąc jeszcze w Niemczech. W Krakowie też myślałam o tym, żeby z tym sportem kontynuować, ale nie miałam samochodu a do stadnin nie było dobrych połączeń komunikacją miejską. A teraz znalazłam blisko siebie całkiem fajną stadninę, która jest prowadzona przez przesympatyczne małżeństwo.

Może ilość knajp i restauracji jest nieporównywalna mała do tej w Krakowie, ale są takie perełki w moim rejonie jak DarkPub w Gorlicach lub Bartnik Sądecki, gdzie nie tylko serwują pyszne i nadzwyczajne potrawy (polecam sernik na kozim mleku), ale mogę się też zaopatrzyć od razu w zdrowy miód (którego może kiedyś w przyszłości sama produkuję).

Ostatnio się nudziłam, więc zaczęłam sama robić mydła z suszonego nagietka. Wyszło 2 kilogram, więc nie tylko siebie, ale całą rodzinę i znajomych tym mogę zaopatrzyć.

Dostałam w prezencie książkę o stolarstwie, więc niebawem ożywię warsztat i zabiorę się do małego projektu. W końcu dziadek był stolarzem! I niech się już w grobie nie przewraca, gdy widzi, jak po raz setne skręcam ike’owksie szafy.

Wielką moją obawą było to, że będę czuła się ograniczona i znudzona i nie będę się zajmowała niczym innym, niż moją pracą przy komputerze i paleniem w piecu. Ale dzięki Bogu człowiek ma w sobie tę chęć bawienia się i szukanie nowych wyzwań. Jestem całkiem zadowolona jak sobie życie poukładałam tutaj na wsi i jestem ciekawa, jakie rzeczy jeszcze wypróbuję i jakie przygody na mnie czekają.

Please follow:
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram
Twitter
Google+
http://heartandsoil.pl/co-by-tu-zrobic-aby-nuda-mnie-nie-dopadla/
RSS

7 Replies to “Co by tu zrobić, aby nuda mnie nie dopadła?

  1. W końcówce roku oglądałem dobry program o ruchu który nazywa się Postwzrost (degrowth).

    Przedstawiono tam, że można żyć lepiej mając mniej a skrytykowano system kapitalistyczny i obecne czasy za plagę konsumpcji, która nie prowadzi do szczęścia. Z każdej strony jesteśmy atakowani do kupowania, podwyższania standardu, zarabiania coraz to więcej na coraz to lepsze zabawki, pracowania coraz większej ilości godzin, zamykamy się w swoich betonowych „4 ścianach”, szklanych biurowcach korporacji etc.

    Osobiście spodobał mi się przekaz programu. Szanuję i jestem wdzięczny obecnym czasom za rozwój technologii, medycyny itp. który ułatwia życie. Wolę jednak żyć obok tej całej gonitwy i wyścigu szczurów, zarówno z życiem prywatnym jak i zawodowym. Sięgam po to co jest mi potrzebne do życia, daję to co ludzie potrzebują ode mnie a otaczam się gronem bliskich mi ludzi.
    Na brak zajęcia nigdy nie narzekam a przede wszystkim jestem zdrowy i szczęśliwy. Kiedy już bardzo zatęsknię za atrakcjami, wsiadam w czterokołowy bolid lub jak pogoda pozwoli na dwukołowy i jadę poszaleć do miejskiej dżungli 🙂

    Życzę jak najwięcej wspaniałych przygód w 2018 r. 🙂

    1. Dlatego właśnie się też troszkę wyłączyłam z tego wyścigu szczurów i dążenie za iluzją,że wyższe zarobki dają nam większe szczęście 🙂
      W korporacji wytrzymałam zaledwie dwa lata, a tak na prawdę już od samego początku czułam się jak w wielkim akwarium i tak jak Nemo też się uwolniłam i jestem teraz na swoim 🙂
      Też właśnie idę bardziej w stronę minimalizmu, choć nie jest to takie łatwe bo włącza się tylko komputer to już się jest atakowanym reklamami i obrazkami, jak powinno się żyć i do czego powinno się dążyć. Dzięki Bogu nie mam telewizora 😉
      I właśnie piękne w naszych czasach jest to, że w każdej chwili można sobie jechać do wielkiego miasta po dawkę rozmaitej rozrywki, a tak na co dzień cieszyć się spokojem ducha 🙂
      I dziękuję bardzo za życzenia przygód! Jak kolano mi się zagoi to można znów coś wymyślić 😉
      Miłego dnia życzę 🙂

      1. Gratuluję z rezygnacji bycia korpoludkiem :). Ja dopiero po 10 latach korpo pracy, zerwałem tą pępowinę. Własny biznes to własny biznes. Człowiek jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem :).
        Ale z telewizorem to fajna sprawa :). Wszakże go mam, ale oglądam jedynie wiadomości aby wiedzieć co do mnie moi Klienci niekiedy mówią i aby nie wyjść na nieobytego. Poza tym oglądam 3 kanały: HGTV Home & Garden, National Geographic i Discovery Channel. Kupiłem nagrywarkę, ustawiam z wyprzedzeniem wszystkie programy które mnie interesują i nagrywam. Dzięki temu mogę oglądać program a wszystkie reklamy-śmieci przewijać :). No i oczywiście bajki, bajki :). Do końca nigdy nie unikniemy kontaktu z rzeczywistym, zapędzonym światem i ludźmi tam biegającymi. Ale można wdrażać wiele ciekawych patentów które pomagają nam żyć po swojemu 🙂
        Zdrówka życzę z kolanem i również miłego dnia :).
        P.S. Ten lekarz to chyba by się przydał, bo z kolanem to już ładnych kilka dni 🙂

    1. Chyba tylko stan zapalny. Już jest lepiej, oszczędzam się, smaruję wszelkimi maściami 😉 Praca koło domu troszkę musi poczekać, nad czym mocno ubolewam, ale muszę się jeszcze chwilę uzbroić w cierpliwość 🙂

      1. Tylko jak stan zapalny to proszę nie używać wszelakich maści rozgrzewających 🙂 , bo efekt będzie przeciwny do oczekiwanego i stan zapalny się powiększy :).
        Życzę więc jeszcze raz szybkiego powrotu do zdrowia i dużo cierpliwości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *