Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?

Czasem nie pozwolimy sobie na ten smutek, na płacz. Trzymamy i dusimy to w sobie, ale jednak otoczenie to odczuwa i te złe wibracje docierają nawet do tego martwego materiału. Jestem przekonana, że ten dom i te mury to czują.
Po dwóch tygodniach pobytu odwiozłam dziś ciocię na autobus i wróciłam to pustego, głuchego domu. Znów jestem sama. Blisko jest mi teraz babcia, która też długo sama tutaj żyła i przykro mi się robi – dla niej i może i dla siebie.
Od nowa muszę się tu urządzać i przyzwyczajać. Nie wiem gdzie zacząć z pracą koło domu i w domu, tyle jeszcze jest do zrobienia a ja przecież nie wiem jak tu wszystko funkcjonuje.
Dziś jest dzień wątpienia.
Przez dwa tygodnie ciocia mi pomagała, ogarnęła wszystko, tłumaczyła co trzeba robić, czego nie wolno zapomnieć, o co trzeba dbać. Więc słuchałam i pomagałam jak tylko mogłam. Kręciłam się wokół niej, aby wchłaniać wiedzę i obserwować wszystkiego co ona robi. Jak małe dziecko. Ciocia wpadła tu przed Wszystkimi Świętymi i się wzięła za brudną robotę, o której pojęcia oczywiście nie mam. Bo skąd? Gnój, szambo, komin…
Jak w dzieciństwie przyjeżdżałam do babci, to była hulaj dusza! Zabawa! Przygoda! A teraz? Te nieprzyjemne, niepachnące, nieprzytulne rzeczy też trzeba robić. Albo inaczej: zwłaszcza jej trzeba robić, aby na wsi żyć.
Czuję się bezradna. Zwłaszcza dziś, gdy odwiozłam ciocię i wraz z nią całą mi tak potrzebną wiedzę.
Ogień się długo nie rozpalił. A gdy się już rozpalił, to się zadymiło w całej kuchni. Zasmrodziło cały dom. Myślałam, że się zakrztuszę.
Fakt, ciepła sobie zapewniłam, no ale z posmakiem wędzarni. Nie widziałam nic. Więc okno na oścież otworzyłam.
Znów zimno.
Idę po drewna. Ciemno się robiło. Zapaliłam zewnętrzną lampę a tu wybuch!
Nie ma światła. Jest ciemnota.
No cóż.
Wracam do domu i dorzucam drzewo.
Znów się dymi.
Znów wietrzę.
Kadzidełka zapalę.
Śmierdzi jak w hinduskiej świątyni.
Może kąpiel pomoże?
Naleję wodę a po chwili, gdy wrócę,
kurwa, znów nie widzę. Zaparowana łazienka jak w dobrej, tureckiej łaźni.
Nie funkcjonuję dziś. Nie współfunkcjonuję z tym domem. Ale może jutro go posłucham dokładniej i uważniej.
Może zapoznaję się jego tajnikami przez zimę. Może ten dom będzie współgrał ze mną, a nie przeciwstawiał się mnie?
Idę dziś spać otulona w cioci szlafrok. Jest zimno. Śmierdzi. Płakać mi się chce. I wątpię, czy sobie sama poradzę na wsi, nie zapalając ani domu, ani siebie.

Please follow:
Facebook
Pinterest
Pinterest
Instagram
Twitter
Google+
http://heartandsoil.pl/ciemno-wszedzie-glucho-wszedzie-co-to-bedzie-co-to-bedzie/
RSS

3 Replies to “Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?

  1. Trafiłem przez przypadek na tą stronę. Z zaciekawieniem czytam przygody tutaj opisane. Często się śmieję z opisanych wydarzeń :). Ale „ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie?”, jest smutny. Chciałem napisać, iż wszystko będzie dobrze. Sam mam działkę za miastem a z racji na wykonywany zawód (sprzedaję nieruchomości), wielu moich Klientów kupiło działki gdzie jest ciemno i głucho. Zarówno ja jak i oni potrzebowaliśmy czasu aby uporządkować wszystko w nowym miejscu, stworzyć swój kawałek domu na Ziemi. Z doświadczenia mojego i ich, wiem, że jest ciężko ale każdego dnia pracując nad kolejną rzeczą zapalamy kolejne światełko. I warto nad tym pracować, odkrywać, doświadczać :). Serdecznie pozdrawiam. Życzę powodzenia, wytrwałości i na zbliżające się święta spełnienia najskrytszych marzeń :).

    1. Panie Romanie,
      bardzo dziękuję Panu za tak miłe i ciepłe słowa dające otuchę!
      Na pewno nie jest to łatwe to nowe życie na wsi, ale tak jak Pan mówi, z każdym dniem staje się to przedsięwzięcie coraz mniej przerażające i bardziej do ogarnięcia 🙂
      Odkrywanie i doświadczanie swoich sił i możliwości jest chyba w tym wszystkim najbardziej cenne i mam nadzieję, że Pan na swojej działce mnóstwo takich momentów przeżywa 🙂
      Również życzę wszystkiego dobrego, dużo ciepła i jasności 😉
      Pozdrawiam już z ciepłego i pachnącego domu 😀

  2. Pani Jessico,
    proszę bardzo!. Słowa są ważne gdyż podnoszą na duchu, dodają motywacji i pomysłów do działania :). Super jeśli się zgromadzi więcej uczestników na blogu, będzie Pani tymczasem raźniej w wiejskim życiu.
    Natomiast proponuje aby zapraszać też do siebie swoich znajomych z zewnątrz. U mnie przez cały rok, były i są, drzwi otwarte dla gości. Ja ich gościłem jak tylko najwspanialej mogłem a oni pomagali mi w rzeczach z którymi samodzielnie nie dałbym sobie rady. Mój dom powstał dzięki wspólnej pracy ich wszystkich.
    Co najpiękniejsze, teraz kiedy się spotykamy w tzw: „strefie komfortu”, gdzie dach nie cieknie, można wziąć ciepły prysznic i ugotować dobre jedzenie a ciepło jest w całym domu a nie tylko w odległości 1,5 metra od kominka, najbardziej wspominamy te wszystkie niedogodności które były do przejścia. Oczywiście teraz nie wróciłbym do tamtego punktu, lecz wspomnienia o nim są wspaniałe i bezcenne.
    Powodzenia i Wesołych Świąt 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *